środa, 6 sierpnia 2008

Rozdawanie pieniędzy daje szczęście, również pracownikom

Istnieje kilka punktów, w których mądrość ludowa i nauki społeczne dochodzą do podobnych wniosków. Jednym z nich jest twierdzenie, ze pieniądze szczęścia nie dają. Psychologowie badający problematykę wpływu wysokości dochodów na szczęście narodów i jednostek, sugerują, że jeśli nasze podstawowe potrzeby materialne i społeczne są zaspokojone, dodatkowe pieniądze na koncie mają niezauważalny wpływ na naszą satysfakcję z życia.

Elizabeth Dunn, Lara Aknin oraz Michael Norton w artykule opublikowanym niedawno w miesięczniku "Science", twierdzą że istnieje od tej zasady pewien wyjątek - pieniądze są w stanie przynieść nam szczęście, ale jedynie pod warunkiem, że wydajemy je na innych. Swoją tezę autorzy argumentują opierając się na trzech badaniach.

W pierwszym z nich 632 Amerykanów zostało zapytanych jak dużo wydają na siebie, pokrycie kosztów życia oraz prezenty dla przyjaciół i cele charytatywne, po czym sprawdzono, jak rozkład wydatków na wymienione cele powiązany był z satysfakcją z życia. Okazało się, że o ile wydatki na utrzymanie nie miały związku ze szczęściem osobistym, o tyle wielkość kwoty przeznaczonej dla innych miała bezpośredni wpływ na szczęście.

W kolejnym badaniu 16 pracowników określiło poziom swojego szczęścia przed i po otrzymaniu bonusu związenego z udziałem w zyskach firmy - zmienną niezależną ponownie była struktura wydatków. Ponownie okazało się, że jedynym znaczacym predyktorem szczęścia (nawet biorąc pod uwagę szczęście przed otrzymaniem bonusu) była wielkość sumy z premii przeznaczonej na innych.

O ile przedstawione powyżej badania trudno uznać za ostateczne (pokazują jedynie związak, a nie wpływ wydatków na szczęście), o tyle eksperyment przeprowadzony przez autorów artykułu sugeruje już wyraźny związek przyczynowy. Uczestnicy badania, przydzieleni losowo do czterech grup, otrzymali pieniądze (5 lub 20 dolarów), które mieli wydać, w zależnosci od wylosowanej grupy, na cele osobiste (rachunek, jedzenie, prezent dla siebie etc.) lub na innych (prezent dla przyjaciół, cele charytatywne etc.). Okazało się, że cel wydawania pieniędzy wpływał bezpośrednio na poczucie dobrostanu uczestników eksperymentu - osoby wydające pieniądze na innych czuły się szczęśliwsze pod koniec dnia niż te, które wydały pianiądze na siebie (co ciekawe, nie miała przy tym znaczenie wydawana kwota - 5 lub 20 dolarów).

Jakie wnioski wynikają z tych trzech badań dla praktyki zarządzania? Autorzy piszą o tym w najnowszym wydaniu Harvard Business Review - wspieranie pracowniców w działalności dobroczynnej jest korzystne nie tylko dla dobra wspólnego, ale również dla ich satysfakcji z pracy! Odczuwają to z pewnością firmy zarządzane przy pełnej partycypacji pracowników. W SMA Technology, niemieckej firmie produkującej ogniwa słoneczne, pracownicy sami przedstawiają na forum organizacji swoje pomysły na działalności charytatywną, zachęcając innych do zbiórki pieniędzy na wspólnie wybrany cel. Inne firmy, pośród nich takie giganty jak 3COM, Duracell, American Express czy Microsoft stosują politykę "podwajania datków" - jeśli pracownik zdecyduje się przeznaczyć jakąś sumę na cel dobroczynny, organizacja zobowiązana ją podwoić.

Oczywiście, nikomu nie można narzucić dobroczynności. Dobrze jednak wiedzieć, że dzięki stosowaniu wspomnianych wyżej praktyk, organizacje mogą nie tylko przyczynić się do szczęścia osób spoza firmy, ale również do szcześcia swoich pracowników.

3 komentarze:

Rysiek pisze...

Boję się, że podwajanie może być dla pracowników wkurzające. Mogą oni myśleć tak: Skoro firm ma tyle pieniędzy, to:
1. Dlaczego sami nie dają na cele dobroczynne?
2. Dlaczego nie dadzą mi więcej, abym sam mógł decydować na co chcę dać?

Czy firma da drugie tyle, jeśli zdecydowałem się zapłacić za leczenie odwykowe mojego bratanka?
Bo rozumiem, że jak dam pieniądze na MONAR to podwoi.

Niestety filantropia sterowana i instytucjonalizacja czynienia dobra sprawia, że zabija się inicjatywy oddolne i zwykle współczucie, budując przeświadczenie skoro do czerwca pracuje na podatki, to juz ktoś się tymi ludźmi zajmie. Podsumowując państwo, instytucje unijne, a jak się okazuje także niektóre firmy odbierają nam możliwość stawania się szczęśliwszymi.

przedmonitorem.pl pisze...

nie wiem kto mnie teraz czyta,
ale ja nie rozdaję pieniędzy, ponieważ to czysta głupota!

Nie wyobrażasz sobie, abym np. wygrał 4 000 000 w lotto, podzielił to na 400 kupek po 10 000 PLN, zapakował po 10 000 PLN w 400 kopert i powrzucał do przypadkowych skrzynek pocztowych innym ludziom w moim mieście!


To było by szalone!

Uważam, że ten artykuł to kompletna bzdura!

Anonimowy pisze...

Rozdawanie pieniedzy ma swoje drugie dno. Jesli ktoś wygra milion i postanawia je rozdać. Sam może jest szczęsłiwy, ale ci obdarowani mają co najwyżej poczucie nędzy własnej i odczucie zazdrości. Ludzie lubią pracować, nie wtedy kiedy dostają, ale kiedy sami moga nawzajem się obdarowywać. Zgadzam się, z przedmówcą że losowe obdarowywanie ludzi byłoby totalną bzdurą. Ale założenie za to firmy, która pozwalałby innych "obdarowywać" (czytaj: świadczyć usługi) czymś dobrym, pozwalając przy tej okazji przeżyć swoim prcownikom, to byłoby coś.